wtorek, 21 lipca 2015

Codzienne harce!



Na kanapie jest kilka ciekawych "gości", którymi mogę się bawić tylko "od święta". Kaczor jest pamiątką K., ale dzieli się ze mną nieraz. Fajny gość - tak samo pluszowy, jak ja.

Fot. Weste at home

W sumie lubię, jak robią mi zdjęcia, ale wolałabym, żeby pozwoliła mi gryźć pasek od aparatu.

Fot. Weste at home

Śniadanie! Nie udało się nic wyprosić, to trudno, jem, co dają. Nie jest takie najgorsze.

Fot. Weste at home

A nawet całkiem niezłe. Muszę się pośpieszyć, bo zabawa czeka!

Fot. Weste at home

Dobre! Ale ona zaczyna już mnie wkurzać z tym zdjęciami!

Fot. Weste at home

... choć gwiazdą być jest całkiem fajne!

Fot. Weste at home

Ciekawe, kiedy rzuci mi pierwszą zabawkę?

Fot. Weste at home

E tam, Żabol nie jest najlepszy!Muszę skoczyć po coś innego, bo sama się nie domyśli o co mi chodzi.

Fot. Weste at home

poniedziałek, 13 lipca 2015

U weta.

Wizyta u weta... dziwna wizyta. Mnóstwo kumpli i kumpel. Szczekają, szarpią się na zmyczach. Czego one się boją???
Po wizycie już wiem: tam kłują! ale też dają smakołyki :) Nie było tak najgorzej.
Staję się goliatem - ważę 1,9 kg!
Jedna wiadomość niezbyt dobra: zakaz wychodzenia z domu do najlepszego szczepienia, czyli do 3 sierpnia. Smuteczek, ale trzeba będzie sobie jakoś poradzić.

Mieszkam w Szczecinie już 3 tygodnie i całkiem mi dobrze!


Nowego stwora wolę obserwować z bezpiecznej odległości!

Fot. Weste at home


 Nie taki stwór straszny, jakby się wydawało.

Fot. Weste at home

 Trochę odpocznę.

Fot. Weste at home

Okazało się, że w tym domu jest jeszcze sporo przedmiotów, których jeszcze nie widziałam!

Fot. Weste at home

W sumie lubię pozować do zdjęć!
Najbardziej jaram się paskiem aparatu - fajny do gryzienia :)

Fot. Weste at home
 Jestem jak lwica!

Fot. Weste at home
 Całkiem fajne do zabawy i gryzienia.

Fot. Weste at home

Za oknem ulewa, przez moment, przez otwarte okno balkonowe napadał na podłogę deszcz. Fajna ta woda na podłodze :D Ale czemu zamknęła balkon? Co jej szkodzi? <smuteczek>
Fot. Weste at home

poniedziałek, 6 lipca 2015

Niekończąca się zabawa i radość

Lubię biegać, a kapcie M. upatrzyłam sobie od samego początku!

Fot. Weste at home

Ale jestem zmęczona!

                                 Fot. Weste at home

Będzie o mnie film, yupi! A nawet dwa! Jestem aktorką : :) :)


Przebarwienie


Tak wyglądam ja - szczęśliwa Fema. Dziewczyny zajadały się kulkami z ogonkami. Wyprosiłam, dostałam jedną do zabawy! No, mięsko to to nie było, ale smak śmiesznie kwaśny. Umazałam się bosko! Uwielbiam to!
Bo wszystko co się toczy i co można gonić jest warte zabawy!


Fot. Weste at home

Dziewczyny zamieściły moje foto na fb i prawdopodobnie wywołało zachwyt! Wow, jestem gwiazdą!


Fot. Weste at home

czwartek, 2 lipca 2015

Nauka jest potrzebna - tak mówią dziewczyny.

Że to niby jest zabawne? Każde ziarenko karmy zawinęły mi w osobny papierek. No ok, rozpakuję! A dziewczyny cieszą się z każdego mojego sukcesu, że aż miło :)

Fot. Weste at home

i kolejny, i kolejny papierek! A w środku mniam!

Fot. Weste at home

środa, 1 lipca 2015

Bawię się, bo lubię! A co?


Miś-Hamburg mi bardzo pasuje, bo ma fajny uchwyt od zamka ;)

Fot. Weste at home

A jeżyk śmiesznie piszczy i daje się gryźć. No i dziewczyny rzucają mi go, a ja pędzę co sił w łapach.

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

1 lipca - Dzień Psa!

Dziś Dzień Psa!

To młode, bo ustanowione w 2007 roku, święto z inicjatywy czasopisma „Przyjaciel Pies”.

Najlepszym przyjacielem człowieka jest:

PiesKotInne zwierzęNie wiem/Trudno powiedzieć75,5%10,4%3,6%10,5%
Źródło: SW Research
No i wszystko jasne :)
Wszystkiego najlepszego, Femo :) :) :)


Fot. Weste at home



poniedziałek, 29 czerwca 2015

Turkuś podjadek

Nasz Turkuś Podjadek zrobił się dziś Prawdziwym Jadkiem.  Nie wiadomo czy tęsknota czy inne przyczyny spowodowały, że Fema od dwóch dni jadła i piła tyle, co nic. Nie zmieniłyśmy jej karmy, pilnowałyśmy pór karmienia, a jednak. Nie powiem, napędziła nam strachu. Skonsultowałyśmy się z wetem i dziś już jest super. Maluszka dostała gotowanego kurczaka z ryżem i warzywami i zadziałało: wszystko pięknie pałaszuje.
Do tego zabawy za rozpakowywaniem karmy zawiniętej w papierki i mała odzyskała dawny wigor.
Oj, sporo jeszcze upłynie wody zanim się dokładnie poznamy!
Ważne, ze idzie ku dobremu!

niedziela, 28 czerwca 2015

Sześć dni biegania, posikiwania i radości!

Fema jest z nami szóstą dobę. 
Okres kwarantanny wprowadza sporo ograniczeń, ale też pozwala na powolne zaznajamianie się ze sobą, wzajemne uczenie siebie, wyczuwanie potrzeb nowej mieszkanki naszego domu.
Uderza niesamowita inteligencja Femy. Uczy się szybko i ... uczy też nas! Pokazuje co jej się podoba, a co mniej, bywa złośliwa, bo czemu nie?! Tak więc uczymy się siebie wzajemnie, zaznaczmy swoje granice, a niekiedy własne przesuwamy, ulegając tym pięknym czarnym oczkom - bo wiedza to jedno, a uczucia drugie!
Tymczasem najważniejsze, żeby Fema była zdrowa i zdrowo się rozwijała, w pozostałych kwestiach się dogadamy ;)


Fot. Weste at home
Fot. Weste at home

Z głodu nie umrze - to jest pewne!
Fot. Weste at home

środa, 24 czerwca 2015

Prezent od Yesusa!


Jesteśmy z Femą z wizytą u Yesusa, naszego fryzjera (przy okazji polecamy - bardzo zdolne nożyczki!). Nie, nie, nie przyszłyśmy strzyc Femy. Yesus zajmuje się regularnie naszymi czuprynami. Jesteśmy z wizytą, ponieważ na naszą Białą czeka prezent - pełna błyskotek obroża - jest piękna! Jak tylko dorośnie, będzie w niej dumnie paradować!
Dziękujemy Yesus :) <3
Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fema w domu!

Femina (Fema) w domu!
Nowe miejsce obwąchane, siedzisko zaakceptowane, Pan Żabol zaliczył pierwsze wgryzy ostrych ząbków nowej pani, pierwsza kolacja schrupana. Przed nami noc, ciekawe czy spokojna ;)



Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Dzień odbioru.


No i nadszedł ten od dawna wyczekiwany dzień: odbieramy nasze Białe Szczęście!
Córka Olivki (Połkrza) i Pink Floyda (Grandiflora) - FEMINA jest nasza!
Tatuaż zrobiony, badania przeprowadzone, szczepienia wykonane, wskazówki i wyprawka od hodowczyni przekazane - czas do domu!



Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

piątek, 12 czerwca 2015

Kartona spojrzenie na odmiennośc naszych osobowości ;)

Karton zilustrował nasze podejście do Weste.
Zadziwia dbałość o szczegóły.
K. szaleje, a ja wg. Kartona tkwię w zachwycie.
Coś w tym jest :)
Weste ma nawet na obroży znak feminy :)


by Karton Szepczi

Przebieramy nogami!

Jeszcze kilka dni i Weste będzie w naszym domu. Trochę w tym niedowierzania, a na pewno mnóstwo radości!

fot. Weste at home
Tydzień temu wyglądała tak. 6 tygodni życia :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Pierwsza wizyta!


Wizyta 6 czerwca!
Konferencja w Bydgoszczy ważna sprawa, a że niedaleko są Dziki, w tam Połkrza, to grzech nie skorzystać!!!
Wreszcie na żywo! Możemy podotykać, poczuć pod palcami strukturę włosia, zapach psich maluchów na dłoni.
Małe jeszcze i delikatne! Tak jak wcześniej chciałam, żeby mała była z nami jak najszybciej, tak teraz cieszę się, że zostaje pod fachowym okiem hodowczyni.
Już w sumie całkiem niedługo będzie z nami :)
Myślimy intensywnie nad imieniem, ale nie wiadomo wciąż. Zaczęłyśmy od Feminy (skrót: Fema) i poprosiłyśmy w związku z tym panią hodowczynię, żeby cały miot nazywała imionami na F. Jednak pomysły pojawiają się różne. Jest jeszcze czas!

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

piątek, 5 czerwca 2015

czwartek, 21 maja 2015

Maluchy na majówce!


Kolejne zdjęcia z hodowli!
Na majówce!
Maluchy zdrowo się mają, rosną, bawią się!
A my czekamy! Czas się bardzo dłuży!


Fot. Hodowla Połkrza

Fot. Hodowla Połkrza

poniedziałek, 11 maja 2015

Sześć szczęść!

Pierwsze zdjęcie naszej białej piękności! 
(choć jeszcze nie wiem, które to z tych śnieżno białych klusków będzie nasz, 
ale i tak wszystkie piękne!)

Fot. Hodowla Połkrza















niedziela, 10 maja 2015

Decyzja podjęta - kupujemy Westa!

Z 26 kwietnia pochodzi białe cudo, które przyjedzie do nas po skończeniu 8 tygodni z hodowli Połkrza pod Świeciem.
Kilka lat oglądam się na ulicy za Weste Highland white terrier. Wielokrotnie odsuwałam myśl o zakupie białej kulki, bywało, że definitywnie wykluczałam realizację tego zamiaru, aż wreszcie spotkałam w ogrodnictwie kobietę z białą na smyczy, porozmawiałam chwilę, przyjrzałam się psu z bliska i ... rozpoczęły się wyszukiwania w Internecie. Okazało się, że nie jest łatwo znaleźć dobrą hodowlę. Jest wielu pseudo hodowców nastawionych jedynie na zysk, gdzie suczki mają kilka miotów w ciągu roku, same wycieńczone, rodzą osłabione szczenięta. U wielu zwierzęta są przetrzymywanie w karygodnych warunkach! Szkoda słów! My ludzie! :(
Tak więc klamka zapadała, nawiązałam kontakt z panią Marzeną, hodującą od 30 lat różne psie rasy, a Weste od 18. Zadatek przelany, więc suczka w jakimś sensie jest już nasza :) Teraz tylko przydało by się wybrać tam i zobaczyć maluchy. Coś wymyślimy.