poniedziałek, 29 czerwca 2015

Turkuś podjadek

Nasz Turkuś Podjadek zrobił się dziś Prawdziwym Jadkiem.  Nie wiadomo czy tęsknota czy inne przyczyny spowodowały, że Fema od dwóch dni jadła i piła tyle, co nic. Nie zmieniłyśmy jej karmy, pilnowałyśmy pór karmienia, a jednak. Nie powiem, napędziła nam strachu. Skonsultowałyśmy się z wetem i dziś już jest super. Maluszka dostała gotowanego kurczaka z ryżem i warzywami i zadziałało: wszystko pięknie pałaszuje.
Do tego zabawy za rozpakowywaniem karmy zawiniętej w papierki i mała odzyskała dawny wigor.
Oj, sporo jeszcze upłynie wody zanim się dokładnie poznamy!
Ważne, ze idzie ku dobremu!

niedziela, 28 czerwca 2015

Sześć dni biegania, posikiwania i radości!

Fema jest z nami szóstą dobę. 
Okres kwarantanny wprowadza sporo ograniczeń, ale też pozwala na powolne zaznajamianie się ze sobą, wzajemne uczenie siebie, wyczuwanie potrzeb nowej mieszkanki naszego domu.
Uderza niesamowita inteligencja Femy. Uczy się szybko i ... uczy też nas! Pokazuje co jej się podoba, a co mniej, bywa złośliwa, bo czemu nie?! Tak więc uczymy się siebie wzajemnie, zaznaczmy swoje granice, a niekiedy własne przesuwamy, ulegając tym pięknym czarnym oczkom - bo wiedza to jedno, a uczucia drugie!
Tymczasem najważniejsze, żeby Fema była zdrowa i zdrowo się rozwijała, w pozostałych kwestiach się dogadamy ;)


Fot. Weste at home
Fot. Weste at home

Z głodu nie umrze - to jest pewne!
Fot. Weste at home

środa, 24 czerwca 2015

Prezent od Yesusa!


Jesteśmy z Femą z wizytą u Yesusa, naszego fryzjera (przy okazji polecamy - bardzo zdolne nożyczki!). Nie, nie, nie przyszłyśmy strzyc Femy. Yesus zajmuje się regularnie naszymi czuprynami. Jesteśmy z wizytą, ponieważ na naszą Białą czeka prezent - pełna błyskotek obroża - jest piękna! Jak tylko dorośnie, będzie w niej dumnie paradować!
Dziękujemy Yesus :) <3
Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fema w domu!

Femina (Fema) w domu!
Nowe miejsce obwąchane, siedzisko zaakceptowane, Pan Żabol zaliczył pierwsze wgryzy ostrych ząbków nowej pani, pierwsza kolacja schrupana. Przed nami noc, ciekawe czy spokojna ;)



Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Dzień odbioru.


No i nadszedł ten od dawna wyczekiwany dzień: odbieramy nasze Białe Szczęście!
Córka Olivki (Połkrza) i Pink Floyda (Grandiflora) - FEMINA jest nasza!
Tatuaż zrobiony, badania przeprowadzone, szczepienia wykonane, wskazówki i wyprawka od hodowczyni przekazane - czas do domu!



Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

piątek, 12 czerwca 2015

Kartona spojrzenie na odmiennośc naszych osobowości ;)

Karton zilustrował nasze podejście do Weste.
Zadziwia dbałość o szczegóły.
K. szaleje, a ja wg. Kartona tkwię w zachwycie.
Coś w tym jest :)
Weste ma nawet na obroży znak feminy :)


by Karton Szepczi

Przebieramy nogami!

Jeszcze kilka dni i Weste będzie w naszym domu. Trochę w tym niedowierzania, a na pewno mnóstwo radości!

fot. Weste at home
Tydzień temu wyglądała tak. 6 tygodni życia :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Pierwsza wizyta!


Wizyta 6 czerwca!
Konferencja w Bydgoszczy ważna sprawa, a że niedaleko są Dziki, w tam Połkrza, to grzech nie skorzystać!!!
Wreszcie na żywo! Możemy podotykać, poczuć pod palcami strukturę włosia, zapach psich maluchów na dłoni.
Małe jeszcze i delikatne! Tak jak wcześniej chciałam, żeby mała była z nami jak najszybciej, tak teraz cieszę się, że zostaje pod fachowym okiem hodowczyni.
Już w sumie całkiem niedługo będzie z nami :)
Myślimy intensywnie nad imieniem, ale nie wiadomo wciąż. Zaczęłyśmy od Feminy (skrót: Fema) i poprosiłyśmy w związku z tym panią hodowczynię, żeby cały miot nazywała imionami na F. Jednak pomysły pojawiają się różne. Jest jeszcze czas!

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

Fot. Weste at home

piątek, 5 czerwca 2015